Życie studentki… nieprawdopodobne
czwartek Sierpień 17th 2017
2012. Karmelkova. Polka z zagranicy wróciła do Ojczyzny, aby studiować. Tam za jasna na swoją, tu za brązowa i źle ubrana, niemodna. Witaj w świecie wszędzie obcej Pakistanko-Polki. 2013. Sara. Czy wyrwana z rodzinnej miejscowości, rzucona w zupełnie nową dla niej rzeczywistość utraci swe korzenie? Czy straci tożsamość rzucając się w wir przypadkowych znajomości? Jak głęboko wciągnie ją świat studenckich pokus? 2014. Normalna dziewczyna. Studentka. Pracująca na swe utrzymanie i niezależność. Osiągnęła wymarzoną stabilizację. Ale czy aby na pewno?

Pocztówka z Mahendranagar

Wracam zmęczona z pracy. Cały ostatni tydzień. Pracuję po 11-12 godzin dziennie. Przychodzę do domu kąpię się, karmię Muezzi, słucham radia i idę spać. Dziś miało być tak samo. Po drodze wyciągnęłam ze skrzynki ulotki. Włożyłam je do torby i poszłam do mieszkania. Wykąpałam się, włączyłam radio.

Zrobiłam sobie herbatę. Popijałam sobie spokojnie i słuchałam radia 4. Była poniedziałkowa audycja reggae. Bardzo mi się spodobała. Patrzyłam na oferty sklepów. W pewnym momencie pomiędzy kartkami poczułam coś twardszego. Nie wiedziałam co to. Wsunęłam palce pomiędzy papiery. Wyciągnęłam to coś i zobaczyłam pocztówkę. Prawie udławiłam się herbatą. Był na niej górski widoczek. I litery jakich nie znałam… Od razu zrobiło mi się gorąco. Zaczęłam szybciej oddychać. Poczułam się jak za wielką szybą. Tak jakbym swoje dłonie i tę kartkę widziała w telewizji. Odwróciłam widokówkę na drugą stronę. Wtedy aż zapulsowało mi wszystko przed oczami. Przeczytałam krótką wiadomość.

„Cześć Sara. Jestem w Mahendranagar. Przejazdem. U znajomej. Pracuje w Amity College. Jadę do Janakpur. Odezwę się. Kocham Cię.

Matka

P.S. Jest tu pięknie. Szkoda, że Cię ze mną nie ma.”

I to wszystko. Nic więcej. Tyle mi wystarczy. Wiem, że Matka żyje. Wiem, że to na pewno ona! To jej pismo. Poczułam wielką radość. Wstałam z krzesełka. Zrobiłam głośniej muzykę i zaczęłam tańczyć. Potem zadzwoniłam do Tomka i Kasi. Cieszyli się ze mną. To jest najwspanialszy dzień! Wspaniale, że mam w końcu wieści od niej. Poczułam się o wiele mniej samotna. Zatliła się we mnie mała iskierka nadziei. Nie jestem całkiem sama.

Długo zadręczałam się myślą, co z Matką. Próbowałam odpychać od siebie wszystkie pytania. Bałam się najgorszego. Nie mogłam sobie wybaczyć, że chwilami myślałam o Matce źle. Teraz wiem, że nie powinnam. Jestem bardzo szczęśliwa. Najbardziej na świecie. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy…

Komentarze czytelników

37 komentarzy do “Pocztówka z Mahendranagar”

  1. Dlaczego źle myślisz o matce? Co takiego się wydarzyło? Napisz więcej – to bardzo ciekawy temat. Jak to się stało że zniknęła z Twojego życia?

  2. ~kalba pisze:

    Przepraszam. Zabladzilem.
    Chcialbym tylko, jesli mozna, dowiedziec sie, kiedy szanowna autorak ma czas na pisanie tekstow w internecie, jesli pracuje po 12 godzin, kapie sie, slucha radia i idzie spac.
    Nawet jesli zmyslila te historia, to napisala ja tragicznie zle.

    • ~ewa pisze:

      Co za pesymista !!! Fajnie się ocenia ? A tragiczna Twoja wypowiedź. :)

      • ~Jarosław pisze:

        czemu jest tak,ze biorąc udział w „dyskusji” nie uzywasz argumentów? Gdybyś potrafiła czytać tekst ZE ZROZUMIENIEM zapewne sama dostrzegła byś, że najpierw pismo było „nieznane” a za chwile juz mamusi. Nie wiem czemu ma służyć wypisywanie takich bredni, ale że są kiepskie i grafomańskie to oczywiste. Tyle tylko,ze jek widać „literatura” pisana przez kucharki dla kucharek cieszy sie w kręgach kucharek powodzeniem

        • ~ja pisze:

          ej, a mnie się wydaje, że te litery ” na zewnętrzu” były jej nieznane…?

          • ~Mimi pisze:

            Dokladnie,widoczek i nieznane litery a jak obrocila kartke,zobaczyla,ze to od matki

        • ~Ania pisze:

          Zanim coś napiszesz najpierw pomyśl.Teraz są e-maile ale kiedys było coś takiego jak kartka-pocztówka.z przodu widoczek danej miejscowości i jej nazwa.Z drugiej strony czyste pole przeznaczone do napisania paru słów i miejsce na znaczek.Widocznie, na pierwszej stronie był widoczek danej miejscowości i jego nazwa w języku ojczystym danego kraju-dlatego widziała nieznajome pismo.

    • ~Mimi pisze:

      Moze w pracy klika na blogu lub po pracy,ilez to napisac kilka zdan ?

    • ~Zaneta pisze:

      To jest opowiadanie. Ile razy ma to byc napisane?

  3. ~Ally pisze:

    Kalba weź ty się sianewm wypchaj jak ja lubie takich przemądrzalcó co tylko innych krytykują. Nie podoba ci się to wypad i zachowaj swoje „głębokie” przemyślenia dla siebie. Krasomóca od siedmiu boleści sie znalazł.

  4. ~Adam pisze:

    Ks. Twardowski napisał „spieszmy się kochać ludzi, tak szybo odchodzą…..”
    Często bywa tak, że chcielibyśmy porozmawiać lub przeprosić kogoś, kto nas kochał a my robiliśmy mu/jej krzywdę nawet złymi myślami. teraz jest już zbyt późno. Szczególnie odnosi się to do młodych „mądrych” jak siebie nazywają. Uważają, że mądrość jest to umiejętność posługiwania się elektroniką, ale gdyby ona zawiodła, ci „mądrzy” zginęliby w kosmicznym tempie. Dziwnym staje się od wieków, że gdy ci „mądrzy” naprawdę staja się mini mając lat 60+ to patrząc na młodych „mądrych” myślą – bylem/am zbyt głupi/a aby wiedzieć jak bardzo bylem/lam głupi/a.

    • ~Jarosław pisze:

      pięknie wpisujesz się w nurt ludzi, których jedynym życiowym sukcesem jest dojrzały wiek. Cóz takiego osiągnąłes w tym swoim zmarnowanym życiu,ze opluwasz innych? Negujesz sukcesy i osiagnięcia, bo ich nie rozumiesz. Są dla ciebie obce i się ich boisz, ale z tego NIE WYNIKA,ze nie majac o nich pojecia jestes lepszy. Może tego nie pojmiesz, ale swiat do przodu pchaja młodzi a nie tacy zgorzkniali nieudacznicy jak ty.

  5. ~ewa pisze:

    Panie Adamie ,lubię czytać wypowiedzi ciekawych ludzi. jestem za.

  6. ~Anka pisze:

    Jak byś chciała znaleźć tego Matka to nie ma problemu jest lista pracowników na necie Amity College. W sumie cud ze z Indii pocztówka doszła. Jestem pełna podziwu dla poczty .

  7. ~Julia pisze:

    Bardzo interesująca historia. Mogła byś opowiedzieć jeszcze o spotkaniu z matką.
    <3

  8. ~adam pisze:

    Mam podobny problem kiedy córka wyjeżdża w teren mało bezpieczny /Ameryka Południowa/ a je czekam na najmniejszą informację przez kilkanaście dni. Myśli tylko podsuwają czarne scenariusze. I nagle jest e-mail czy sms z jakiejś dziury granicznej gdzieś na pograniczu Wenezueli z Brazylią gdzie straż graniczna ma dostęp do netu. Wszystko jest OK nie martwcie się, wczoraj płynęłam łodzią pełna towarów a jutro jeszcze nie wiem. A ja cały w skowronkach do następnej wiadomości.

  9. ~Jarosław pisze:

    „i litery jakich NIE ZNAŁAM”… „to jej pismo”. Jak widać napisanie jednej strony tekstu w sposób spójny, logiczny i nie pozbawiony sensu to wyzwanie ponad siły niektórych

    • ~Tasior pisze:

      Kretynie jak coś cytujesz to cytuj całość ok???

      „Odwróciłam widokówkę na drugą stronę. Wtedy aż zapulsowało mi wszystko przed oczami. Przeczytałam krótką wiadomość.”

      Raczej czytanie ze zrozumieniem to dla niektórych takich jak TY wyzwanie ponad siły!

  10. ~Piotrek pisze:

    ale nuda!


    Zobacz

  11. ~Ash pisze:

    Ale o so chodzi ????

  12. ~Magdalena F. pisze:

    Niektórzy nie umieją czytać ze zrozumieniem.
    Moim zdaniem, jest to ciekawa opowieść. Te niedomknięte wątki są genialnym pomysłem. Jednych można się domyślić, inne trzeba sobie samemu wydedukować, bo jedno wypływa z drugiego. To jest właśnie fajnie. W końcu nie trzeba pisać wszystkiego jak na tacy. Nie było by tej ciekawości i lekkiej adrenaliny. Pozdrawiam autora.

  13. No dokładnie Magda. Ludzie tu nie chodzi o to, żeby krytyki nie było, ale żeby była konstruktywna. Czy naprawdę nic nie da się powiedzieć bez wycieczek osobistych?
    A swoją drogą, to przyszło mi do głowy, że autorka zbiera „reakcje” na swojego bloga i w ten sposób kreuje swoich bohaterów.
    Może dlatego bohaterkę Sarę spotyka tyle wrogości?
    Wystarczy tylko spojrzeć na komentarze…

  14. ~kasia pisze:

    czytam bloga prawie od poczatku istnienia codziennie spradzam czy jest nowy wpis… z niecierpliwoscia czekam na dalsze losy Sary i jej najblizszych.
    Saro ciesze się twoim szczesciem z powodu listu od mamy. Mam nadzieje ze nie bedziesz juz zaniedbywac internautow i zaczniesz czesciej dodawac wpisy na ktore czekam codziennie. Pozdrawiam serdecznie.
    Ps. Mam nadzieje ze wszystko sie cudownie ułozy

    • ~agata pisze:

      to jeszcze przeczytaj zakładkę „do czytelników” na górze. Tam jest napisane czarno na białym, że to powieść. To jest powieść.

  15. ~Czytelnik pisze:

    Na prawdę ta kiszka dostała jakieś wyróżnienia? Za co? Wpadłem z przypadku i raczej nie wrócę. Czemu w ogóle to coś ma służyć?. Kiepsko napisane, kupy się nie trzyma, totalnie niewiarygodne. Powielanie jakichś idiotycznych stereotypów. Autorka (o ile to autorka nie autor) pewnie nie tylko nigdy nie była w Pakistanie, ale nawet nie zna nikogo kto tam był dłużej niż na objazdowej wycieczce typu „all inclusive”

  16. ~mira pisze:

    Droga Autorko
    Coś się ostatnio opuszczasz z częstotliwością wpisów. Nie wymawiając, jak się podjęło trud pisania powieści w odcinkach, to ma się zobowiązania wobec czytelników. Taki Sienkiewicz, na przykład, miał, czy nie miał natchnienie/czas/chęci/nastrój do pisania, rozdział co tydzień musiał być. Prosimy o dalszy ciąg. Pięknie się o dalszy ciąg uśmiechamy :))))))

  17. ~zniesmaczona pisze:

    Jestem okrutnie zniesmaczona…. częstotliwościa dodawania postów :) Powinien być jeden dziennie i przynajmniej skladający sie 5 akapitów – przynajmniej po 5 zdań :) czekam na ciąg dalszy.

    CO do tych przemilych – jak wam sie nie podoba to zalozcie swojego bloga, sprobujcie zaintersowac swoja proza zebyscie mieli tyle wejsc i czytajacych hm ?? Ja pisarzem nie bedę ale uwielbiam czytać a to sie wyjatkowo miło czyta :)

    • karme.lova@spoko.pl pisze:

      Właśnie tak się składa, że jestem osobą aktywną zawodowo, prowadzącą dom i niestety są momenty, że nie mam tyle czasu na pisanie, ile bym chciała. Wizja w mojej głowie jest całości opowiadania. Czasu niestety brak.

  18. ~miki pisze:

    Może autorce odechciało się pisać jak poczytała komentarze co niektórych mądrali,może niech napiszą coś lepszego ,chętnie poczytamy.

    • karme.lova@spoko.pl pisze:

      Wychodzę z założenia, że piszę dla przyjemności, a nie żeby zadowolić wszystkich, bo to jest niewykonalne.

  19. ~jagna pisze:

    Autorko troche systematycznosci prosze !

    • karme.lova@spoko.pl pisze:

      Wiem, przepraszam! Tak się składa, że nie mam ostatnio czasu nawet się wyspać, a co dopiero pisać dalsze wątki.

  20. ~Marcin pisze:

    Jeśli możesz zadbaj bardziej o częstotliwość dodawania wpisów ;) bo Ja np uwielbiam czytać twoje wpisy.

    • karme.lova@spoko.pl pisze:

      Staram się, ale jest ciężko :( Czasem z czasem, czasem z weną.

      • ~asia pisze:

        … ale po co wybrałaś ten Pakistan??? już łatwiej by Ci było jako Cygance czy „Romce” ;) albo Ukraince z ochronki dla sierot gdzieś powiedzmy na Połtawszczyźnie ;) bo w necie są rzetelniejsze informacje i jednak łatwiej odcyfrować ukraiński czy rosyjski niż urdu ;) i zachować autentyczność? naprawdę wiki to nie jest jedyne Godne Zaufania Zrodlo Wiedzy ;)

        • karme.lova@spoko.pl pisze:

          Z wiki staram się nie korzystać. Ukraińców nie będę się „literacko czepiała”, bo to tak jakbym zaczęła gmerać w swojej rodzinie. Aż takich różnic kulturowych nie ma ;) Mam kolegę, który jest Muzułmaninem i na jego przekazie często się opieram. Też na znajomości z jedną Egipcjanką. Jeśli chodzi o różne informacje, wchodzę na strony pakistańskie, blogi podróżników i mieszkańców Pakistanu. Jednak staram się to minimalizować, bo to nie jest blog o PK, tylko o Sarze.

Komentuj