Życie studentki… nieprawdopodobne
czwartek Czerwiec 22nd 2017
2012. Karmelkova. Polka z zagranicy wróciła do Ojczyzny, aby studiować. Tam za jasna na swoją, tu za brązowa i źle ubrana, niemodna. Witaj w świecie wszędzie obcej Pakistanko-Polki. 2013. Sara. Czy wyrwana z rodzinnej miejscowości, rzucona w zupełnie nową dla niej rzeczywistość utraci swe korzenie? Czy straci tożsamość rzucając się w wir przypadkowych znajomości? Jak głęboko wciągnie ją świat studenckich pokus? 2014. Normalna dziewczyna. Studentka. Pracująca na swe utrzymanie i niezależność. Osiągnęła wymarzoną stabilizację. Ale czy aby na pewno?

Dajesz słowo?

Leżeliśmy u niego na podłodze. Na suficie tańczył pomarańcz ognia z kominka i szarość półmroku. Chłód podłogi przesiąkał przez ubrania. Całe plecy miałam takie jakby bez czucia, o nogach nie wspominając. Na stole leżała pizza. A ja i tak czułam odór starawego mięsa na kebap i mocnych przypraw. Powąchałam swoją dłoń. Czosnek. Przeklęłam w myślach. Westchnęłam. „Co się stało?” „Żaden z moich obrazów jeszcze się nie sprzedał…” „I pewnie długo się nie sprzeda. Sztuka sztuką, ale ludzie w tym kraju raczej nie mają pieniędzy na takie… zbędne wydatki.” Nie chciałam słuchać tego, co dobrze wiedziałam. Wstałam i powiedziałam, że idę do domu. „Dlaczego?” „Bo tak.”

Dom. To było za dużo powiedziane. Odkąd dałam ogłoszenie wynajmu pokoi, moje mieszkanko przerodziło się w jakąś melinę. Było głośno, brudno i śmierdziało. Ale miałam pieniądze. I wszyscy lubili Muezzi. Gabriel kupował jej nawet mięso. Kolejna oszczędność dla mnie, a jej wieczny zgiełk nie przeszkadzał. W przeciwieństwie do mnie. Balansowałam na granicy obłędu. Ciągłe potykanie się o butelki z piwem i mycie talerza oraz szklanki, gdy chciałam coś zjeść.

„Nie musisz tak żyć.” Podniosłam głowę znad zamka w bucie, którego jak zwykle nie mogłam zapiąć. Uniosłam brew bardziej w zniecierpliwieniu niż ciekawości. „Możemy przecież zostać małżeństwem. Skończą się Twoje rundki po urzędach. Nie będziesz płaciła za stancję. Może dostaniesz posadę u mojej mamy. No i dostawałabyś pieniądze za opiekę nad bliźniaczkami. Gotowałabyś nam obiady i nie musiałabyś chodzić do tego kebaba…” Przejechałam dłonią po czole i policzku. „To takie p… piękne.” Wydukałam, myśląc <pakistańskie>. Uzależnić dziewczynę od siebie na wszystkich możliwych polach. Taka mała pakistańska kukiełka Sara.

Dwa tygodnie później wróciliśmy do rozmowy. Siedzieliśmy nad Wisłą na kawałku starej euro palety. Nosiłam się z zamiarem wyrzucenia jednej osoby ze swojego mieszkania. Było nas tam za dużo – w jednym pokoju ja i Tina. W drugim Michał, Patryk i Gabriel. W trzecim Karolina i Paweł. Sąsiedzi mieli pretensje. A ja mętlik w głowie. Wieczny hałas. Ciągłe trzaskanie drzwiami. W torbie miałam teczkę z przygotowanym wypowiedzeniem. „Nie musisz tak się męczyć. No wprowadź się do mnie, a im wynajmuj. Przecież kotka możesz wziąć ze sobą.” Objął mnie mocniej. Pomyślałam, że w zasadzie ma poniekąd rację. Dzięki niemu byłoby mi dużo wygodniej. „Trochę się boję, że straciłabym swoją niezależność. Mieszkanie u Ciebie, praca u Twojej Matki. Pilnowanie bliźniaczek i zajmowanie się domem.” „Nie musisz jak nie chcesz. Ale zgódź się chociaż na to jedno.” „Jak się zgodzę na to jedno, to będę musiała u Ciebie zamieszkać.” „Będziesz miała swój pokój. Będziesz mogła tam malować. Do niczego nie będę Cię zmuszać.”

Zawiało zimnym wiatrem od wschodu. Słońce dawno zaszło. Poliki paliły mnie. „Dajesz słowo?” Zapytałam. „Tak.” Pocałowaliśmy się. Nie byłam go pewna, ale Tina mówi, że są rozwody. Odłamałam kolejną kostkę czekolady z chilli. Włożyłam ją do ust. Cudowne, idealne połączenie.

Komentarze czytelników

70 komentarzy do “Dajesz słowo?”

  1. Będzie jakaś kontynuacja?

  2. ~Sabat pisze:

    ciekawie piszesz :)

  3. ~Sabat pisze:

    Ciekawie piszesz

  4. ~niz pisze:

    ciekawie piszesz

  5. ~Oficyna pisze:

    bardzo mi się podoba twój blog

  6. ~ecco-trans pisze:

    A ty dasz słowo, że jeszcze coś dla nas napiszesz?

  7. ~Matari pisze:

    ładnie napisane

  8. ~Małgorzata pisze:

    Piszesz krótkimi zdaniami, tak jakbyś relacjonowała wydarzenia które mają teraz miejsce. Mimo tego Twoje wpisy czyta się bardzo dobrze, a prezentowane przygody potrafią skłonić do refleksji.

  9. Świetny artykuł, niezły blog prowadzisz !

  10. ~Marcin pisze:

    Potwierdzam, warto poświecić czas

  11. ~kliknij pisze:

    Bardzo mi się podoba Twoje podejście. Artykuł jest niesamowity i czytałem go z ogromnym zaciekawieniem. Takie miejsca ciężko znaleźć, fajnie, że o tym piszesz ;)

Komentuj